Wyniki banków, czyli bóle głowy prezesów

Finansowy Kubek Kawy,blog o finansach
06 lutego 2020

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

Wyniki finansowe mBanku i ING Banku Śląskiego, czyli banków numer 4 i 5 na polskiej scenie niczym nie zaskoczyły inwestorów. Dla tego pierwszego z banków to prawdopodobnie ostatni rok przed planowaną sprzedażą.

 

Zysk netto mBanku w ostatnim kwartale br. spadł do 116, mln zł i był o ponad 200 mln zł niższy niż przed rokiem. To głównie efekt zwiększonych rezerw na ryzyko prawne związane z hipotecznymi kredytami frankowymi o czym bank informował już wcześniej.

Jednak to nie wyniki mBanku są tym co najbardziej interesuje inwestorów. Od kliku miesięcy rynek żyje bowiem zapowiedzianą sprzedażą banku. W październiku ub.r. główny inwestor mBanku, niemiecki Commerzbank zapowiedział rychłą sprzedaż posiadanego przez siebie większościowego pakietu akcji (dokładnie 69,3 proc.) polskiej instytucji. Niemcy liczyli na duży odzew rynku, zarówno ze strony instytucji obecnych już w polskim sektorze bankowym, jak i tych zupełnie nowych. Za swój pakiet chcieli ponoć uzyskać 12-15 mld zł (według dzisiejszej giełdowej wyceny ten pakiet jest wart 11,3 mld zł). Bossowie Commerzbaku liczyli zapewne na zapał rządzącego w naszym kraju Prawa i Sprawiedliwości, które hasło repolonizacji sektora bankowego ma niemal wypisane na sztandarze. Niemcy spodziewali się zapewne, że powtórzy się casus Pekao sprzed czterech lat, gdy pod auspicjami (czytaj z rozkazu) PiS strategiczny pakiet tego banku odkupiły od włoskiego UniCredit PZU wspólnie z Polskim Funduszem Rozwoju.

Choć Niemcy dali sobie czas do końca tego roku na sprzedaż mBanku, wygląda na to, iż na razie się mocno przeliczyli. Potencjalni kupcy nie walą bowiem drzwiami i oknami. Według niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zainteresowanie kupnem mBanku wyraziły na razie jedynie polski Pekao oraz amerykański fundusz inwestycyjny Apollo. Trochę mało…

- Wydaje mi się, że atrakcyjność polskiego sektora bankowego jest dzisiaj mniejsza, poziom obciążeń osiągnął krytyczny wymiar i to na pewno nie przyciąga inwestorów – ocenia prezes mBanku Cezary Stypułkowski, który sam jest żywotnie zainteresowany kto kupi „jego” bank. Nie jest tajemnicą, że Stypułkowski nie jest pupilkiem PiS. Gdy w 2006 r. partia Jarosława Kaczyńskiego pierwszy raz rządziła w Polsce Stypułkowski z hukiem wyleciał z fotela państwowego giganta ubezpieczeniowego PZU. Dodatkowo bez absolutorium. Dlatego obecnemu szefowi mBanku zależy by nie trafił on w państwowe ręce. Zakup mBanku przez np. kontrolowany przez Państwo bank Pekao oznaczałoby dla Stypułkowskiego prawdopodobnie rychłe pożegnanie się z fotelem prezesa banku przy ulicy Senatorskiej w Warszawie.

- Podtrzymuję, że z punktu widzenia pozycjonowania banku lepszy byłby inwestor, który nie ma obecności w Polsce – powtarza Stypułkowski.

Takich zmartwień nie ma prezes konkurencyjnego ING Banku Śląskiego, Brunon Bartkiewicz. Holendrzy z ING nie zamierzają sprzedawać swojego banku w Polsce, a sam Bartkiewicz od 20 lat ma bardzo mocną pozycję w ING.

W ostatnim kwartale ub.r. bank kierowany przez Bartkiewicza zarobił na czysto 450,3 mln zł, czyli niemal dokładnie tyle samo co rok wcześniej. W całym 2019 r. zysk netto ING BSK wyniósł natomiast 1,65 mld zł. Zgodnie z deklaracją zarządu ok. 30 proc. tej kwoty trafi do kieszeni inwestorów w postaci dywidendy.

Na koniec ciekawostka: aktywa ING Banku Śląskiego wzrosły do 158,6 mld zł i są obecnie mniejsze już tylko o 110 mln zł od wyprzedzającego go na liście największych rodzimych banków, właśnie mBanku. Obecnie ING BSK jest pod tym względem piąty, a mBank czwarty. Na podium banków z największą suma bilansową plasują się niezmiennie PKO BP, Pekao i Santander Bank Polska (dawny BZ WBK).

 

< FINANSOWY KUBEK KAWY

W ramach bloga nie jet świadczone doradztwo ani nie są udzielane jakichkolwiek rekomendacje w zakresie prezentowanej w niej tematyki w tym dotyczące określonego postępowania wobec instrumentów finansowych, w ujęciu wynikającym w szczególności z ustawy z dnia 29  lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 1768 z późn. zm.). Redakcja Finansowego Kubka Kawy nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie artykułów lub informacji zawartych na stronach bloga.

Finansowy Kubek Kawy

     © Copyright  2019

Finansowy Kubek Kawy