mBank a sprawa polska

Finansowy Kubek Kawy-blog o finansach
28 listopada 2019

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

Niezależnie, kto przejmie mBank, transakcja mocno zmieni obraz sektora bankowego w naszym kraju.

 

Zapowiedziana dwa miesiące temu przez niemiecki Commerzbank sprzedaż udziałów w polskim mBanku mocno rozgrzała analityków, polityków i inwestorów. mBank (dawny BRE Bank) to czwarty w naszym kraju bank pod względem wielkości aktywów, przez lata postrzegany jako ikona innowacyjności w rodzimym sektorze bankowym. Dość powiedzieć, iż to właśnie mBank był pionierem bankowości internetowej nad Wisłą, bez której (bankowości a nie rzeki) klienci nie wyobrażają sobie obecnie codziennych usług finansowych.

 

Bank z aktywami sięgającymi blisko 160 mld zł, rzeszą ponad 5 mln klientów i jednym z najnowocześniejszych systemów informatycznych jest łakomym kąskiem zarówno dla graczy obecnych na polskim rynku jak i tych dopiero planujących na niego wejść. mBank może być tym atrakcyjniejszy dla przyszłego kupca, iż z transakcji wyłączony zostanie portfel kredytów hipotecznych denominowanych we frankach szwajcarskich, które po niedawnej decyzji TSUE są gorącym kartoflem w całej branży.

 

Kto to kupi?

Commerzbank zapowiadając sprzedaż mBanku (a konkretnie 69,3 proc. jego akcji, bo dokładnie tyle znajduje się pod kontrolą Niemców) niejako wywołał do tablicy szefów największych polskich instytucji finansowych. Po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości w 2015 r., repolonizacja sektora bankowego stała się jednym ze sztandarowych tematów partii. I to przeprowadzonym dość skutecznie. Najpierw państwowy gigant ubezpieczeniowy PZU przejął Alior Bank, dwa lata później PZU z Państwowym Funduszem Rozwoju odkupiło od włoskiej grupy UniCredit kontrolny pakiet akcji drugiego co do wielkości banku w naszym kraju – Pekao.

 

Prawdopodobnie na podobny patriotyczny zapał i lepszą niż rynkowa cenę liczą i szefowie Comerzbanku wystawiając na sprzedaż udziały w mBanku. Czy się nie przeliczą? Zapał polityków PiS w repolonizacji sektora bankowego wydaje się bowiem znacznie mniejszy niż cztery czy nawet dwa lata temu. Nie bez znaczenia pozostaje kwestia pieniędzy.

 

Wykup tak znacznego aktywa jak mBank wiązałby się w przypadku zarówno PKO BP, PZU a zwłaszcza Pekao z koniecznością nowych emisji własnych akcji i storpedował dotychczasową politykę dywidendową – a tylko z tytułu wypłat dla akcjonariuszy PKO BP i PZU do Skarbu Państwa trafia ponad 5 mld zł rocznie. To może być dla rządzących zbyt duża cena. Stąd dotychczasowa wstrzemięźliwość w ocenie możliwości akwizycji okazywana zarówno przez kierownictwo PZU jak i PKO BP.

 

Jeśli nie oni to kto?

Jak ocenia szef samego mBanku, Cezary Stypułkowski krąg zainteresowanych zakupem mBanku na początkowym etapie procesu powinien być znaczny. I jak dodaje, z punktu widzenia pracowników mBanku jak i zarządu lepszym rozwiązaniem w roli nowego inwestora wydaje się być ktoś, kto nie jest obecny na polskim rynku. Awersja Stypułkowskiego do „państwowego” inwestora nie powinna dziwić, jeśli pamięta się jego burzliwe pożegnanie z fotelem prezesa PZU gdy PiS pierwszy raz doszedł do władzy.

 

Na razie lista potencjalnych kupców na mBank jest dosyć, krótka. Swoje zainteresowanie polskim bankiem wyraziła jedynie austriacka grupa bankowa Erste. Austriacy to jeden z największych inwestorów w sektorze bankowym Europy Środkowej i Wschodniej, jednak mimo kilku prób ostatecznie nigdy nie zdecydowali się na podbój polskiego rynku. Wśród potencjalnych nabywców mBanku wymienia się też największe francuskie banki - Credit Agricole i BNP Paribas. Oba są już co prawda obecne na polskim rynku, ale ich ekspozytury na pewno nie są na miarę ambicji i ich biznesowych planów. A to tylko kilka przykładów…

 

Na obecnym etapie transakcji podobne spekulacje możne mnożyć i zapewne w najbliższych miesiącach karuzela potencjalnych inwestorów dla mBanku mocno się rozkręci ku uciesze mediów i rynku, co obiecujemy śledzić na łamach „Finansowego Kubka Kawy”.

 

 

 

 

< FINANSOWY KUBEK KAWY

W ramach bloga nie jet świadczone doradztwo ani nie są udzielane jakichkolwiek rekomendacje w zakresie prezentowanej w niej tematyki w tym dotyczące określonego postępowania wobec instrumentów finansowych, w ujęciu wynikającym w szczególności z ustawy z dnia 29  lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 1768 z późn. zm.). Redakcja Finansowego Kubka Kawy nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie artykułów lub informacji zawartych na stronach bloga.

Finansowy Kubek Kawy

     © Copyright  2019

Finansowy Kubek Kawy