Akcje CD Projekt przebiły kolejny sufit, ale kiedy koniec

Finansowy Kubek Kawy,blog o finansach
19 lutego 2020

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

<< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

< FINANSOWY KUBEK KAWY

 

I stało się to w co jeszcze kilka miesięcy temu mało kto wierzył.

Spółka zatrudniająca kilkuset informatyków, grafików i projektantów zajmujących się tworzeniem wirtualnych bijatyk w cyberświecie jest warta więcej niż koncern codziennie napełniający paliwem baki w milionach samochodów w pięciu europejskich krajach.

 

Oczywiście mowa o CD Projekcie, który stał się dzisiaj trzecią co do wartości rodzimą firmą notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych. Z kapitalizacją na poziomie 31,7 mld zł warszawski producent gier pierwszy raz w historii wyprzedził w środę rodzimego paliwowego potentata PKN Orlen, który na dziś jest wart o ponad 300 mln zł mniej. Od CD Projektu więcej warte są w tej chwili jedynie PZU (o 3 mld zł) i nasz największy bank PKO BP (z kapitalizacją na poziomie prawie 44 mld zł).

 

Syndrom naszych czasów, można by rzec, gdzie fun i rozrywka wyceniane są dużo wyżej niż nawet największa firma produkcyjna. Plany i wizja bywają bowiem warte więcej niż realna produkcja. Z podobnym fenomenem, choć w innej skali i branży, mieliśmy niedawno zresztą do czynienia na globalnych rynkach.

 

Wartość rynkowa amerykańskiego koncernu Tesla przebiła łączną wartość dwóch niemieckich gigantów motoryzacji – Volkswagen AG i BMW Group. Tesla znana z rozwijania koncepcji elektrycznego samochodu oraz różnorakiej aktywności swojego prezesa Elona Muska (że wspomnieć tylko plany podróży na Marsa, upodobanie do codziennego tweetowania czy występ w sitcomie „Teoria wielkiego podrywu”) produkuje rocznie nieco ponad 350 tys. aut. Volkswagen i BMW sprzedały ich w ubiegłym roku ponad 14 mln. Tyle, że Tesla warta jest obecnie 170 mld dolarów, podczas gdy łączna kapitalizacja wspomnianych niemieckich koncernów jest o 10 proc. niższa.

 

Wróćmy jednak na nasze podwórko i do naszych gier. Patrząc na kolejne rekordy rodzimych producentów gier video, bo na szczyty wspina się nie tylko wspomniany CD Projekt, ale także m.in. PlayWay czy Ten Square Games (od początku roku indeks WIG.Games wzrósł już o 25 proc. przy niemal zerowym wzroście indeksu całego rynku) nie sposób oprzeć się pytaniu: kiedy to w końcu runie?

 

Z tego, iż rozgrzane do czerwoności kursy gamingowych spółek muszą kiedyś spaść zdają sobie sprawę wszyscy. Albo niemal wszyscy. Wciąż nie brakuje bowiem optymistów-entuzjastów wierzących, że ewentualny/spodziewany/nieunikniony (niepotrzebne skreślić) sukces najnowszej produkcji CD Projektu, czyli Cyberpunka 2077 wywinduje kursy akcji branży gamingowej na nowe, jeszcze wyższe poziomy.

 

Większość graczy z drżeniem wyczekuje jednak spodziewanej korekty. Kiedy nastąpi? Jak będzie duża? Czy będziemy mieli tylko przecenę czy raczej wielki krach bańki spekulacyjnej jak coraz częściej określane jest to co się ostatnio dzieje z akcjami gamingowych spółek na GPW?

 

Czy to już koniec czy gamehossa jeszcze trochę potrwa. Pomijając osiągnięcia pozostałych przedstawicieli branży gamingowej, wygląda to tak jakby cały run na akcje producentów gier stymulowało zamieszanie wokół gry, której prawie nikt jeszcze nie widział, nikt w nią nie grał, ale o której wszyscy mówią. I przy całej sympatii dla branży, samego CD Projektu, wiedźmińskiego uniwersum, na którym oparło dotychczasowy sukces warszawskie studio, ale to musi się skończyć źle. Nawet jeśli Cyberpunk sprzeda się w dziesiątkach milionów kopii.

 

Może jestem już starej daty, ale nie wmówi mi nikt, iż spółka która produkuję jedną, nawet najbardziej innowacyjną grę na pięć lat, ma roczne przychody ze sprzedaży na poziomie 350 mln zł i 100 mln zł czystego zysku jest warta ponad 30 mld zł. Tyle co firmy generujące co rok po kilkadziesiąt miliardów złotych przychodów i z kilkoma miliardami złotych zysku.

 

 

< FINANSOWY KUBEK KAWY

W ramach bloga nie jet świadczone doradztwo ani nie są udzielane jakichkolwiek rekomendacje w zakresie prezentowanej w niej tematyki w tym dotyczące określonego postępowania wobec instrumentów finansowych, w ujęciu wynikającym w szczególności z ustawy z dnia 29  lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 1768 z późn. zm.). Redakcja Finansowego Kubka Kawy nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie artykułów lub informacji zawartych na stronach bloga.

Finansowy Kubek Kawy

     © Copyright  2019

Finansowy Kubek Kawy